Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
121 postów 1379 komentarzy

Schwarzcharakter narodowy Polaków

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W końcu minionego roku w jednej księgarni trafiłem na książkę pt. „Charakter narodowy Polaków i innych” autorstwa socjologa Edmunda Lewandowskiego, wykładowcy etnologii i religioznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim.

Na okładce wydawca informował, że mam w ręku „wydanie trzecie uzupełnione” natomiast Autor w pierwszym zdaniu ogłosił: „Cel mojej książki jest bardo ambitny i chyba atrakcyjny dla wielu czytelników”. Czytelnik miał z książki poznać charakter narodowy Polaków po ustaleniu przez Autora „jakie elementy procesu historycznego oraz które cechy osobowościowe są charakterystyczne głównie dla narodu polskiego”.

Po zapoznaniu się z wstępem metodologicznym pojawiają się pierwsze wątpliwości. Wydało mi się dziwnym, że ktoś posiadający prawie czterdzieści lat stopień doktora opiera cały swój wywód naukowy na dowolnie wybranych fragmentach dzieł literackich i opiniach wyrażanych przez różne osoby na temat Polski i Polaków, czyli zajmując się problematyką historyczną minimalizuje w rozważaniach dorobek nauk historycznych i ustalone przez historyków fakty. Wg Lewandowskiego jakiś anonimowy „współczesny historyk” miał stwierdzić, że „w dziełach literackich znajdują się niekiedy trafniejsze oceny historyczne aniżeli w monografiach historycznych” i stąd on wybrał wybitne autorytety kulturalne”, aby w ich dziełach znaleźć materiał do swych dociekań. Zdziwiło mnie, że nie sięgnął też do właściwych dla socjologii metod badawczych otwarcie informując czytelników: „Nie badałem ... reprezentatywnej próby narodu, lecz jedynie jego reprezentantów, czyli zbiór osób najbardziej znaczących społecznie i kulturalnie.” Przy czym nie ujawnia jaką metodą badawczą wyłonił owych „reprezentantów” i według jakich kryteriów określał kto jest „najbardziej znaczący” dla ustalenia charakteru narodowego Polaków. Z treści książki można wnosić, że jedynym kryterium było widzi mi się Autora.

Autor zakończył rozdział na wesoło: „Według popularnego dowcipu Anglików zmusza do aktów heroicznych tradycja, Francuzów – moda, Niemców – rozkaz, a Polaków chęć popisania się.” Idąc śladem tego dowcipu Autor najpierw prezentuje własną ocenę kilku narodów i już natychmiast okazuje się, że na tle Polaków inni wypadają bardzo korzystnie.

Porządni Niemcy

Dąb symbol Niemiec - krzyż żelazny z liścmi debowymi

Z rozdziału „Niemiecki porządek” możemy dowiedzieć się jak Niemcy górują na Polakami z ich polnische Wirtschaft. Autor wspomina, że co prawda przez sześćset lat Niemcy podzielone na kilkaset organizmów państwowych, były „pośmiewiskiem Europy”; obrazem „monstrualnego rozbicia”, bałaganu i anarchii oraz despotyzmu i gwałtu, ale - podkreśla, zdołano nad tym zapanować i w XIX w. stworzono nowoczesne sprawne państwo. Toteż „na tle innych narodów Niemcy mają poczucie własnej wartości”. Autor cytuje następnie obszernie opinię Prusaka, „który całe życie spędził w Toruniu” i uważał, że „Niemca można by nazwać najdoskonalszym egzemplarzem rodzaju ludzkiego”. Nawet ich zbrodnie – mówi Lewandowski - wynikają z tego, że Niemcy „w dążeniu do doskonałości przekraczają miarę, a skrajności się stykają, zalety stają się wadami”. Ale „dobrze rozumieją własne winy Cechą rdzennie niemiecką jest skłonność do autorefleksji i samokrytyki. Inaczej niż Polacy Niemcy potrafią uderzyć się we własne, a nie cudze piersi, mówi Lewandowski i z aprobatą cytuje słowa niemieckiej dziennikarki: „Już tacy jesteśmy, że kiedy niszczymy ludzi, robimy to totalnie. A kiedy się z tego rozliczamy, to również totalnie”. Autor książki zapatrzony w Niemców nie dostrzega jak bardzo inne narody muszą się namęczyć, aby zmusić Niemców do tego chwalebnego „rozliczenia”. Po pierwszej wojnie światowej w Rzeszy nie myślano o rozliczeniu, ale o „totalnym” odwecie za przegraną wojnę.

Ekspansywni Rosjanie

Symbolem Rosji niedźwiedź

Tak jak Niemcy - w przeciwieństwie do Polaków - cenią porządek, tak „Rosjanie pod wieloma względami są wielkim narodem’ (rozdział „Rosyjski ekspansjonizm”) skoro zbudowali imperium - „większe udało się stworzyć tylko Anglikom”. Autor fascynuje się, że Rosjanie dzięki prawosławiu, które inaczej niż katolicyzm uczyło „pokory i szacunku wobec władzy politycznej” mogli tego dokonać, a ich dążność do podbijania i niewolenia innych jest cechą pozytywną skoro nawet Jan Paweł II podziękował im za rozszerzenie dziedzictwa chrześcijańskiego do Oceanu Spokojnego, aż po krańce świata”. Tego oczywiście nie doceniają Polacy, „którzy mają skłonność by zauważać u Rosjan głównie wady”.

Autor podkreśla jak pozytywną rolę w dziejach Rosji odegrali Niemcy, nie tylko zasiadając na tronie carów (Niemka ze Szczecina caryca Katarzyna), ale także zajmując kluczowe stanowiska w państwie rosyjskim, np. w drugiej połowie XIX w. 40 proc. stanowisk w wyższym dowództwie armii rosyjskiej i 57 proc. w rosyjskiej dyplomacji zajmowali Niemcy. Иностранцыna stanowiskach państwowych nie byli tylko bolszewickim wynalazkiem.Lewandowski opisując Rosję i Rosjan posługuje się głównie cytatami z prac literatów i publicystów niechętnych Polakom, a nawet wrogów Polski, zwłaszcza z Dostojewskiego, który znienawidził Polaków na zesłaniu syberyjskim dlatego, że obnosili się ze swoją niewinnością. Skwapliwie cytowanym przez Lewandowskiego jest Oswald Spengler głoszący przy końcu XIX w. o zawojowaniu świata przez Prusy i wielkiej pozytywnej roli Rosji w światowej polityce. Spengler podkreślał nieustannie konieczność bliskiej współpracy Niemców z Rosjanami i także dlatego nie można się dziwić, że „Niemiec stawał się niezbędnym atrybutem rosyjskiej rzeczywistości w pozytywnym tego słowa znaczeniu”. Autor z respektem odnosi się do Rosji, która niczym „mityczny Sfinks zadaje światu zagadkę” - niestety nie dowiadujemy się jaka to zagadka.

Mądrzy Żydzi

Drzewo figowe symbol Żydów

Z innych powodów, ale także pozytywnie wypada ocena Żydów (rozdzialik „Żydowska mądrość”) będących „narodem niezwykłym”. Nie tylko dlatego, że posługują się „ideologią narodu wybranego przez Boga”, ale ponieważ będąc narodem „najbardziej prześladowanym w dziejach świata” potrafili swoje klęski, podobnie jak Niemcy, przekształcać w sukcesy. Okazuje się, że polska pamięć o poniesionych ofiarach jest wadą, a w przypadku Żydów i Niemców to zaleta. Opisując liczne cnoty żydowskiego charakteru Autor podkreśla pozytywne skutki związków niemiecko żydowskich. Ani słowem nie wspomina o zbrodniach niemieckich popełnionych na Żydach w latach drugiej wojny światowej natomiast podnosi, że ogromna większość wybitnych postaci pochodzenia żydowskiego było niemieckojęzyczna i: „Tylko to powiązanie wytworzyło geniuszy”. Ciekawie też tłumaczy udział ludzi pochodzenia żydowskiego w tworzeniu systemu komunistycznego i popełnianych przez komunistów zbrodniach. Miało to wynikać z naturalnej dla Żydów „troski o całą ludzkość”, doświadczanej dyskryminacji, a ponadto: „Wrażliwą młodzież żydowską pociągały idee lewicowe”. Jednak wyrażanie „troski o ludzkość” poprzez tworzenia łagrów i ubeckich katowni stanowi co najmniej dyskusyjną formę wrażliwości.

Autor popada w przesadę i śmieszność, gdy stosując kryteria rasowe (narodowość matki) stara się zaliczyć do narodu żydowskiego wybitnych Polaków, m.in. Mickiewicza, Słowackiego, Chopina, Kiepurę, Staffa, Baczyńskiego, Lema... ?

Eleganccy Francuzi

Symbol francuskiej rewolucji

Ostatnim narodem konfrontowanym z Polkami są Francuzi („Francuska elegancja”). Lewandowski z uznaniem wspomina dokonania „wielkiej” rewolucji francuskiej 1789 r. stwierdzając, że naród francuski jest jej dziełem, ale nie mówi jaką rolę narodotwórczą odegrało narzędzie rewolucjonistów gilotyna. Szczęśliwie mimo tak wielkiego wpływu rewolucji na Francuzów nie pozbawiła ona ich przynależnej naturalnej elegancji. Oto jak Autor widzi Francuza: „Jest to racjonalista i indywidualista, z temperamentu ruchliwy i wytworny, w uczuciach patetyczny, do świata odnosi się z dużą dozą sceptycyzmu. Szanuje państwo i porządek prawny, lecz okresowo się buntuje. Jest elegancki, dowcipny, wesoły, dość często lekkomyślny i beztroski.” Polak oczywiście taki nie jest, wprawdzie bywa jak Francuz lekkomyślny, ale jest pozbawiony jego racjonalizmu i na pewno nie można go zaliczyć do natur eleganckich.

Byle jacy Polacy

Hetman Stanisław Żółkiewski, zdobywca Moskwy.

Po takim przygotowaniu intelektualnym Autor zajął się Polakami. Ustalając „specyfikę polskiego procesu historycznego” stwierdza, że fatalny wpływ mają dwa fakty: miejsce zamieszkania Polaków na wschód od Łaby i przynależność do Kościoła katolickiego. Wg Lewandowskiego tereny znajdujące się na zachód stawały się miejscem formowania „cywilizacji przemysłowo kapitalistycznej”, gdy na wschód od Łaby umacniało się zacofanie i „feudalizm”. Kapitalizm zaś powstawał na Zachodzie dlatego, że zapanował tam protestantyzm. „Zamiast zalecanej w Kościele katolickim bierności i pokory religia protestancka wymagała inicjatywy i odwagi w działalności gospodarczej.” 

Autor boleje, że w Polsce protestantyzm przegrał i wraz z tym Polska straciła szanse awansu cywilizacyjnego. Wytyka, że po zacieśnieniu związków z Litwą Polska oparła się naciskowi niemieckiemu (Grunwald 1410), gdy właśnie podporządkowanie się Niemcom „byłoby dla Polaków korzystniejsze”.

Jak wiadomo Słowianie połabscy zajmujący w VI w. ziemie między Bałtykiem, Łabą i Odrą z oporami, ale „podporządkowali się Niemcom”. Nie można powiedzieć, aby dobrze na tym wyszli. Pomijając też uproszczony i nieprawdziwy opis roli i znaczenia katolicyzmu w rozwoju gospodarczym Europy można zapytać, dlaczego pożytków mieszkania na zachód od Łaby nie doświadczyli Hiszpanie, czy Portugalczycy, a znajdujący się na wschód od Łaby katoliccy Austriacy zdołali zbudować w XIX w. mocarstwo?

Kolejnym problemem w książce jest „polski syndrom historyczny”. Termin syndrom został zapożyczony z medycyny, gdzie oznacza obraz choroby, zespół charakterystycznych dla niej objawów i symptomów. Czytamy: „W różnych opiniach, własnych i cudzych, Polacy uchodzą za infantylny naród błędnych rycerzy, który abstrahuje od prozy życia, wiecznie buja w obłokach, bardziej kieruje się emocjami i złudnymi nadziejami niż rozsądnymi kalkulacjami”. Wg Lewandowskiego Polacy cenili walkę, zabawę i modlitwę, a mieli w pogardzie pracę i dyscyplinę. Widać więc, że słowo „syndrom” ma w przypadku Polaków zastosowanie, gdyż występują wśród nich objawy jakieś „polskiej choroby”.

Rzeczpospolita Obojga Narodów – dowód polskiego lenistwa

Pierwszym objawem ma być „przynależność do etnosu słowiańskiego”. Słowianie niestety „są nieprzewidywalni, mają awersję do racjonalizmu i prawa, wykazują skłonności anarchiczne, nie znają umiaru i powściągliwości, chcą tworzyć za pomocą słów, liczą na cuda i podarki; wolą cierpienie od wysiłku, szybciej działają niż myślą, biorą pragnienia za rzeczywistość, nadużywają alkoholu, przywiązują wagę do imponderabiliów, lubią popisywać się odwagą, wystawnością, łatwo ulegają paroli grupowej, tolerują bylejakość”.

Kolejny objaw - słabość „rodzimego” mieszczaństwa, bo Polacy „nie chcieli bądź nie potrafili” żyć w miastach i zasiedlili je obcy, Niemcy, a następnie głównie Żydzi. Autor ma też za złe, że w Polsce nie było absolutyzmu; rzesze szlacheckie miały praw bez liku i nawet chan tatarski dziwił się, że polski król ma tak mało władzy. Z tym związany był kolejny objaw chorobowy – bardzo liczna szlachta dysponująca przywilejami i pozbawione praw wyzyskiwane chłopstwo. Car w Moskwie miał zwyczaj rzucać swoich możnowładców na pożarcie psom żywcem, gdy król polski musiał przysięgać, że będzie przestrzegał praw ustanowionych przez sejmy. Zastanawia też, że mimo kiepskiego położenia ludu wiejskiego to do Polski uciekali chłopi z sąsiednich krajów, a na odwrót jakoś nie.

Kolejnym objawem chorobowym okazał się wpływ Kościoła katolickiego, który hamował postęp. Podstępni jezuici wmówili Polakom, że mają w państwie idealny ustrój, a jednocześnie chłopom nakazywali posłuszeństwo wobec panów, czego dowodem jest cytat z jakiegoś kazania z 1849 r., czyli z okresu, gdy państwa polskiego dawno nie było. Jako źródło cytatu Autor wskazuje tyg. „Polityka”, który sądząc z bibliografii jest jednym z głównych źródeł jego wiedzy.

„Akcja spiskowo-niepodległościowa” też zmieściła się w „syndromie”. Dowiadujemy się, że Watykan potępiał polskie powstania, ale szlachta, kierując się „naiwną religijnością i konserwatyzmem politycznym”, wolała spiskować i wojować, zamiast podjąć codzienną mówczą pracy, co... odpowiadało Kościołowi, chociaż papież to potępiał Zapewne dlatego. że z pracy mógłby narodzić się postęp, czemu Kościół był przeciwny.

Nienormalnym okazało się też pojawienie się w miejsce zanikającej szlachty polskiej inteligencji w sytuacji, gdy w innych krajach formowała się burżuazja, warstwa przemysłowców umożliwiająca społeczeństwom rozwój. Autor nie rozumie, że prowadzenie działalności gospodarczej na wielką skalę coraz bardziej w. uzależniało się od państwa. Władze państwowe z coraz większym zaangażowaniem prowadziły politykę zapewniania surowców i rynków zbytu dla własnego przemysłu. Polski przedsiębiorca musiał więc przegrywać w konfrontacji z niemieckim, czy rosyjskim. Kwestia niepodległości miała więc kluczowe znaczenia nie tylko dla „romantycznych spiskowców” także, a nawet przed wszystkim, dla polskiej gospodarki.

Autor ma za złe Polakom, że nie wywołali żadnej „rewolucji burżuazyjne” i kończy wyliczanie składowych polskiego syndromu uwagami na temat „ustroju socjalistycznego”, czyli okresu komunistycznych rządów w Polsce.

Przywódca z dobrymi intencjami

Mimo wyraźnej sympatii do reżimu, którego „przywódcy mieli dobre intencje, pragnęli stworzyć system sprawiedliwości społecznej i równości społecznej” ubolewa, że w społeczeństwie wzięły górę niezniszczalne, jak się okazało, wady i przywary szlacheckie i komunistom też nie udało się podźwignąc Polski.

Na początku książkiLewandowski umieścił popularną anegdotką o żółwiu, który uległ prośbie skorpiona przewiezienia go przez rzekę. Początkowo nie chciał tego zrobić bojąc się użądlenia, ale skorpion zapewniał, że nie może tego zrobić bo uśmiercając dobroczyńcę sam także by utonął. Jednak mimo to żółwia uśmiercił, gdyż „charakter jest silniejszy od rozumu”.  Autor zda się mówić, że polski robotnik (skorpion) płynął bezpiecznie na grzbiecie PRL (żółwia) by na środku rzeki „Solidarnością” ten PRL użądlić i wraz z nim zatonąć w falach kapitalizmu. Czyli górę nad rozsądkiem wziął pozbawiony rozumu polski charakter..

Czarny polski charakter

Orzeł bielik to jednak czarny charakter

Tak przedstawiony „zespół objawowy” pozwolił doktorowi na diagnozę – przedstawienie czym jest ów polski charakter narodowy. Autor twierdzi, że tworzy go siedem wzajemnie powiązanych ze sobą cech. Pierwszą jest polska „labilność i słaba wola” a do tego „...w XIX w. mówiono, że naród polski jest wręcz niepoczytalny”. Autor nie podaje kto tak mówił. Kolejną cechą jest „przywiązanie do równości i wolności”. Lewandowski twierdzi, że jest to „największy paradoks kultury szlacheckiej” bowiem „połączono dwie wzajemnie wykluczające się wartości – wolność i równość i razem uznano to za najwyższe w hierarchii”. I w tym miejscu Autor posiłkując się Heglem rezonuje: „Z reguły przecież wolność rodzi nierówności społeczne, a równość wymaga despotyzmu politycznego”. To sformułowanie nie tylko dowodzi, że Autor nie dostrzega iż konstytucje państw demokratycznych, w tym współczesna Polski, zapewniają obywatelom wolność i równość, a co nasi przodkowie jako pierwsi wprowadzili do porządku prawnego państwa, ale uzmysławia, że Lewandowski jest pogrobowcem bolszewickiej urawnilowki. Kolejną „najbardziej kojarzącą się z polskością” przywarą jest „skłonność do sejmikowania”. Byliśmy dumni z tego, że Polacy mają długą tradycję parlamentarną i stworzyli w Rzeczypospolitej szeroko rozbudowany samorząd, a okazuje się niesłusznie bowiem „podczas sejmów i sejmików na porządku dziennym były pijaństwo, burdy, korupcja i zabójstwa”. Lewandowski oburza się, że król nie mógł bez zgody sejmu podejmować istotnych decyzji, a do tego obywatele od XV w. na wolnej elekcji mogli sobie wybierać władcę w sytuacji, gdy inne narody europejskie uzyskały takie uprawnienia dopiero w końcu XIX w. Autor z przyganą odnosi się do słów hetmana i kanclerza Jana Zamoyskiego: Wybieramy królów viritim, bo nikt z nas nie uznałby władzy królewskiej u kogokolwiek, jeśliby mu wpierw na elekcji sam nad sobą tej władzy nie nadał”. Obywatele uznają nad sobą tylko taką władzę, którą wybiorą - cóż za objaw zdziczenia! Lewandowski wielokroć i bardzo krytycznie pisze o przywilejach szlacheckich nie rozumiejąc, że w dawnej Polsce tak nazywano PRAWA OBYWATELSKIE. Takich nieporozumień semantycznych jest zresztą więcej. Otóż kolejną wyróżnioną przez Autora fatalną cechą jest rzekomy „prymat walki i zabawy nad pracą”. Niestety z tym prymatem walki nie było tak dobrze, skoro sejm uchwalił, że podatki mogą iść tylko na wojny obronne toczone w granicach Rzeczypospolitej, a działania zbrojne poza granicami musza być finansowana z osobistej kasy króla, lub z majętności prywatnych. Natomiast co do „zabawy”, to Autor udaje że nie wie, iż tak nazywano dawniej w Polsce wszelkie zajęcia, czyli pracę i wykonywanie obowiązków. Inne znaczenie używanych dziś słów odnosi się do wielu przypadków, np. słowo „zboże” oznaczało dobytek, mienie, bogactwo, pomyślność; „dowcip” to bystrość, inteligencja, zdolność, talent. Kogoś „obmawiać” oznaczało go usprawiedliwiać, a „darmobit” nie oznaczał bezpłatnego dostępu do Internetu, ale nieuka. Słowo „kobieta” było obelżywe, oznaczało obrzydliwego babsztyla. Ciekawe co by napisał doktor Lewandowski, gdyby natrafił na sformułowanie, że szlachta miała upodobanie w chędożeniu? „Chędożyć” oznaczało zdobić, upiększać, czyścić, porządkować. Jako jeden z przykładów polskiego lenistwa Autor cytuje opinie pewnego Niemca: „Polecono nam Hotel de Pologne, jest to bowiem jedyny hotel pierwszej kategorii. Zasługuje na tę nazwę, zwłaszcza jeśli przysłowiowe powiedzonko „polska gospodarka” powiążemy z pojęciem niedbalstwa tak właściwego tym ludziom, którzy wszystko stracili...’. Tymczasem mimo swej nazwy wspomniany hotel nie był własnością Polaka, ale przybyłego do polskiego miasta francuskiego oficera Ludwika Woelffla. Budynek zaprojektowany przez architekta Sylwestra Szpilowskiego rzeczywiście okazał się budowlanym bublem, ale nie był to przykład polnische Wirtschaft. W postępowaniu sadowym okazało się, że odpowiedzialni za budowę wykonawcy pracowali pijani i samowolnie zmienili projekt. Nazywali się Rutsch i Baumert, byli Niemcami. W 1856 r. hotel trafił w polskie ręce i w „Kurierze Warszawskim” można było przeczytać: „Przejeżdżając przez miasto Kalisz, stanąłem w hotelu Polskim, dawniej pod firmą Woelffla, ... Teraz zadziwiłem się, iż z wszelkiemi wygodami hotel ten na nowo jest urządzony w zupełnym porządku, a nadewszystko ceny umiarkowane. Mogę więc z wszelkiem zapewnieniem hotel ten rekomendować, który w niczem nie ustępuje pierwszym w kraju naszym.”

Kolejnymi cechami polskiego charakteru as „wielkopańska duma i zawiść” oraz „kompleks niespełnionych możliwości”. Trudno je uznać za powód do dumy. Także ostatnia cecha polskiego charakteru „światopogląd tolerancji i nadziei” jest beznadziejna. Z opisu w książce wynika, że tolerancja była efektem słabej wiary i dlatego polscy katolicy nie mieli o co walczyć z wyznawcami innych religii, czyli byli tolerancyjni z lenistwa. Ale tak naprawdę trzeba było dopiero interwencji zbrojnej carycy Katarzyny, aby w Rzeczpospolitej rzeczywiście zapanowała tolerancja.

Polskość

Hasło w "Encyklopedii powszechnej" Orgelbranda (tom 20, Warszawa 1865): "Patryjotyzm, uczucie miłości ojczyzny, objawiające się godnie w światłem pojmowaniu jej zalet, zarazem też niedostatków, w gorącej obronie pierwszych, a usilnem dążeniu usunięcia drugich."

Polacy, tak jak każdy naród mają rozliczne wady, ale mają też górujące nad nimi zalety. Trzeba ujawniać i wykorzeniać wady, ale trzeba też propagować wszystko co jest w Polakach pozytywne. Głęboko prawdziwie brzmią słowa Jana Lechonia o Polsce:

Wiem, że nie ucisk i chciwe podboje,
Lecz wolność ludów szła pod Twoim znakiem.
Ze nie ma dziejów piękniejszych niż Twoje.
I większej chwały, niźli być Polakiem.

Takich słów nie znajdziemy w książce doktora Lewandowskiego. Autor przytaczając różne opinie i zdania czyni to stronniczo, wybierając te, które mogą polskość pokazać w czarnym kolorze. Swoją wiedzę czerpie z prac publikowanych głównie w PRL, zwłaszcza w okresie stanu wojennego, gdy propaganda robiła wszystko, aby wybić Polakom z głowy pragnienie niepodległości. Stronniczość Autora ujawnia się także wtedy, gdy uzmysłowimy kogo on cytuje, a jakie nazwiska i czyje opinie pominął. Nie znajdziemy myśli Pawła Włodkowica, Andrzeja Frycza Modrzewskiego, Piotra Skargi i nie ma jednego z największych poetów europejskich epoki baroku jezuity Macieja Kazimierza Sarbiewskiego, laureata najwyższej ówczesnej nagrody literackiej Poeta laureatus o prestiżu porównywanym z nagrodą Nobla w dziedzinie literatury. Nie ma wielkiego uczonego Feliksa Konecznego, znawcy Rosji Jana Kucharzewskiego i wybitnych filozofów Józefa Marii Bocheńskiego i Mieczysława Krąpca. Nie ma z współczesnych choćby profesorów Andrzeja Nowaka, czy Ryszarda Legutko.

Autor manipulując cytatami bez ładu i składu nie uwzględnia czasu historycznego, gdy one powstały, ani kto i dlaczego je formułował. Dotyczyło to zwłaszcza okresu po rozbiorach, gdy zaborcy czynili wiele, aby przekonać Europę, że Polacy nie zasługują na własne państwo i likwidacja Rzeczypospolitej nie była zbrodnią, ale nieomal jakimś dobrodziejstwem także dla samych Polaków. Cytowanie niemądrej opinii Tomasza Łubieńskego, że nie powinniśmy mieć pretensji do zaborców, czy Stalina, bo działali zgodnie z własnym interesem wskazuje, że mamy zrezygnować z ocen moralnych w polityce. Ciekawe, czy zwolennicy takich poglądów tak samo zrozumieliby złodzieja, który okradł im mieszkanie, a więc działał jak najbardziej we własnym interesie?

W końcowej części Autor opracowania natrząsa się z godła Polski: orzeł bielik „symbolizujący wzniosłość, wyższość, heroizm i pychę” to „tchórz, padlinożerca i prześladowca mniejszych od siebie istot”. Bielik nie przypadł do gustu zwolennikowi lewicy być może dlatego, że ptaki te łączą się w pary na cale życie, są sobie wierne. Korzystają z tego samego gniazda, które corocznie powiększają, są konserwatywne.

Lewandowski wskazuje, że obok orła Polacy za symbol obrali też lipę, „która w języku potocznym oznacza jednak, niestety, bylejakość...” Tak brzmi ostatnie zdanie książki dr Lewandowskiego.

Polacy wypadają marnie przy Niemcach, którzy za symbol obrali sobie dąb (twarde drzewo) i Rosjanach, którzy mają niedźwiedzia, symbolizującego potęgę, wzbudzającego podziw i strach. Natomiast drzewem Rosjan jest brzoza.Lewandowski cytuje Bobińską autorkę opowiadań dla dzieci o Stalinie: „brzozę wpuścić do lasu – to jak wilka do owczarni. Wszystkie drzewa wydusi. To straszny rozbójnik ta biała i niewinna brzoza”.  Jedna z takich brzóz był pod Smoleńskiem w kwietniu 2010 r. Stalinówka wiedziała co mówi.

Wygra orzeł!

Moje uwagi zakończę słowami prof. Nowaka:"Nie widzący w ojczyźnie żadnych zalet, bezpardonowi krytycy polskiej tradycji, zatruci głupią wobec niej pogardą czy lekceważeniem, tracą przez to i zdolność i prawo do wskazywania jej niedostatków, do ich usuwania. Bo niszczą wszystko."

KOMENTARZE

  • Z całym szacunkiem, zadał Pan sobie wiele trudu aby zaprezentować "dzieło", które wygląda na typowy wytwór agitatora PZPR.
    Szukam notek o naukowcu Edmundzie Lewandowskim z UŁ i znajduję takie perełki z listy "wytworów naukowych" dra Edmunda w działe "artykuły": 1) Lewandowski E. (1988) 'Jaka przyszłość ZSMP', Pokolenia nr 11, s. 110-113, 2) Lewandowski E. (1988) 'Aktualna sytuacja PZPR', [w:] Co hamuje, co może zdynamizować rozwój Polski, Warszawa: Wydawnictwo CBOS, s. 36-43; Jego słynna książka "Charakter narodowy Polaków i innych" została po raz pierwszy wydana w 1995 r. w Londynie przez Wydawnictwo ANEKS. A ANEKS panie Ministrze, to dyć "Smolar Brothers" : Alik Smolar i Gienio Smolar, co to swoją miłość do Polski i Polaków rodzinnie od paru pokoleń na wszelkie sposoby udowadniają. Między innymi przez upowszechnianie dorobku naukowego dra Edmunda. Podobno kiedyś mieli ambitniejsze plany (np nawet uzyskanie od "księcia Giedroycia" wydawnictwa Kultura) ale został ANEKS z Uppsali, gdzie się schroniła podobno znaczna część staliniąt. PS. Ciekawe kto, poza nieszczęsnymi studentami dra Lewandowskiego czytuje te rewelacje. PS. Tygrysy nie zmieniają cętek czy jakoś tak.
  • Nie wiem czy to ten
    Ale można wpisać w Wikipedie imię i nazwisko tegoż bejdoka i zobaczyć jakie artykuły wyskoczą. Otóż lista posłów kadencji IV i V sejmu prl na której wśród członków pzpr znajduję się niejaki Edmund Lewandowski, niestety nie ma o nim artykułu więc nie można stwierdzić czy na 100% to jest ten
  • Panie Ministrze czy Pan to czytał?
    http://coryllus.salon24.pl/455508,komunizm-i-komunizmy
    http://coryllus.salon24.pl/476865,kaczynski-gierek-starynkiewicz

    Bardzo bym Pana prosił o notkę na ten temat.
  • Szef wyslal na odcinek ...polskosci najwyrazniej
    grubych nici pan uzywasz ...)))

    A

    spraw zwiazanych z NE nagromadzilo sie, ze ...ho ho

    - prosze twarzyszy.
  • Wiersz dla Edmunda Lewandowskiego -a ze taki ja już wiem dla czego
    Z niego taki Polak jak i autor książek
    Nie liczy się honor lecz spory pieniążek
    Plwa na Polaków innym w odbyt włazi
    Jeszcze się gnida jakim syfem zarazi

    Zgniła to osoba oraz wszawa postać
    Taki może judaszem jeno tutaj zostać
    Swojego nie widzi jeno cudze chwali
    Od takich jegomości nam jak najdalej
  • Szanowny panie ministrze!
    Szanowny panie ministrze, po tym co po 1989 roku przeszedł Nasz kraj i Pan osobiście, proszę aby Pan swoimi notatkami nie uwiarygadniał portalu Ryszarda Opary i Tomasza Parola.
    Tylko prawica zjednoczona ma szansę zwycięstwa.
    Proszę jej nie rozbijać, proszę walczyc o przyszłość Polski, nie u boku kolegów Wileckiego i generalicji moskiewskiej, lecz u boku tych, którzy i może trudni, czasem naznaczeni genami górali ze wzgórz Golan, jednak mający realną siłę i możliwość odsunięcia od władzy tałatajstwa moskiewskoberlińskiego.
    Pozdrawiam Panie Romualdzie.
  • @belek 12:36:29
    posadzasz pana ministra, ze nie kuma o co biega ?

    ...tak jak trep zawsze pozostanie trepem ...tak (najwyrazniej) ten co zasmakowal wladzy ...pojdzie po nia po trupach.
  • @victor 12:55:21
    Jeżeli masz rację to płakać mi sie chce...
  • @belek 13:04:59
    chlopaki nie placza ...a raczej staraja sie glowkowac logicznie ...)))

    - w tej Au, to sama klima najwyrazniej rozczula ...

    pzdr
  • @Szeremietiew
    //Zdziwiło mnie, że nie sięgnął też do właściwych dla socjologii metod badawczych otwarcie informując czytelników//

    Tu jest jeszcze gorzej;


    OD AUTORA Trzecie wydanie książki pt.: „Wstęp do metod i technik badań społecznych", (Warszawa 1984)

    , która ukazała się nakładem Państwowego Wydawnictwa Naukowego już przed laty zniknęła z rynku księgarskiego, podobnie jak dwa poprzednie wydania z lat 1976 i 1979, opublikowane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego. Zapotrzebowanie na tego rodzaju wprowadzenie w złożoną problematykę metodologii badań społecznych zachęciło mnie do dalszych prac nad kolejnym wydaniem wymienionej publikacji.

    Obecne wydanie jest zmodyfikowanąi poszerzoną wersjąlll-go wydania, uwzględniającą także nowszą literaturę przedmiotu. Książka ta jest napisana przede wszystkim dla studentów tych kierunków studiów, których programy przewidują taki przedmiot, jak metody i techniki badań społecznych, aby ułatwić im poruszanie się wśród złożonych problemów metodologicznych. (....)

    Katowice, luty 1995 r.

    Janusz Sztumski
    Część pierwsza

    ZAGADNIENIA OGÓLNE
    1. METODOLOGICZNE PROBLEMY BADAŃ SPOŁECZNYCH
    1.1. SPECYFIKA NAUK SPOŁECZNYCH

    Pod wpływem osiągnięć poznawczych nauk przyrodniczych, a także dzięki możliwościom ich wykorzystania w przeobrażaniach świata, zaznaczyły się dążenia zmierzające do użycia metod badawczych stosowanych dotąd we wspomnianych naukach również do badań zjawisk społecznych w całym ich bogactwie i złożoności, współtworzących to, co skrótowo jest nazywane rzeczywistością społeczną. Okazało się, że wiedza o rzeczywistości społecznej jest raczej nikła, mało precyzyjna i nie odpowiada wzrastającym potrzebom poznawczym i praktycznym. (.............)


    Postawa religijna wobec problemów społecznych — podobnie jak fatalistyczna — opiera się na wierze w istnienie sił nadprzyrodzonych, sprawujących władzę nad całą rzeczywistością, a w tej mierze i zjawiskami społecznymi. Sądzę, że jest to jednak postawa nie tyle deistycznie, co teistycz-nie zorientowana, czyli taka, która opiera się na założeniu, iż owe siły nadprzyrodzone mogą ustalony przez siebie porządek świata, a tym samym i bieg wszelkich procesów społecznych, zmieniać d o r a ź n i e, np. karząc lub nagradzając ludzi za ich uczynki czy też czyniąc zadość ich prośbom. Postawa ta — w przeciwieństwie do fatalistycznej — łączy się wszakże z pewną aktywnością, zarówno jednostek jak i grup, przejawiająca się w apelowaniu do owych sił, np. przez modlitwę, w celu przeciwdziałania danym problemom społecznym.
    (....)
    Zaprezentowane postawy zasługują nie tylko na ocenę m o r a 1 n ą, ale również na ocenę ze względu na przydatność poznawczą. Najogólniej biorąc moralna wartość każdej z nich jest oczywiście różna. Nie będziemy tu wszakże rozpatrywać owych różnic, ponieważ wychodziłoby to poza zakres tematu.Natomiast oceniając postawy z punktu widzenia ich przydatności badawczej — sądzę, że żadna z nich nie może być zalecana badaczom zjawisk społecznych, ponieważ żadna nie służy obiektywizmowi, czyli takiemu nastawieniu psychicznemu, które jest wolne od uprzedzeń i namiętności.''

    Postawy moralne, ani sygnały pochodzące z sumienia nie wchodzą więc w zakres badań socjologii.
    Liczą się tylko racje, a racje podporządkowane są aktualnym politycznym zleceniom, ideologiom i mądrości etapu. To nazywa się naukowym obiektywizmem.

    Cała książka to marksistowski bełkot. Tego uczy się młodzież polska dziś. To samo słyszy z mediów i potem w pracy. Jakie pokolenie z tego wyrośnie?
    My jesteśmy ostatnim i to przetrzebionym pokoleniem które zachowało polskiego ducha. Mam kłopoty z moimi dziećmi, bo muszę na bieżąco poprawiać im umysły, które popsują im w szkołach, a nieraz się buntują, bo ileż można, skoro są tak zawalone programem.
  • @Uniplas 10:25:17
    //publikujac na portalu debili i sprzedawczykow//

    Nazwał by Pan tak Carcinkę, Małgorzatę Pietkun, Polonię, circostance, że wymienię tylko parę kobiet?

    Czy Pańskie uogólnienia nie są po prostu fałszywe, nie wydaje się Panu?
  • .
    wrzucić go do kruszarki
  • @Rebeliantka 14:13:08
    To, niestety, częste uogólnienie!
  • @Michał Dzienisz 14:41:52
    Myślę, że trzeba zapytać Adminów.
  • R. Szeremietiew
    Szanowny Panie Ministrze.
    Podziwiam wytrwałość w brnięciu przez treści książki. Z Pana opinią o niej trudno się nie zgodzić. Książka wyraźnie napisana na zamówienie, czy dla zaspokojenia samoukontentowania kręgów, które już dawno ktoś nazwał "wykształciuchy".
    Trochę a`propos - niedawno gdzieś w sieci zobaczyłam zdanie, gdzie napisano: "Niemcy nic nie wiedząc o swoim najbliższym sąsiedzie (w kontekście -o Polakach) mają poczucie wyższości nad nim." Dość znamienne zdanie.
    Pozdrawiam
  • @Rebeliantka 14:13:08
    Szkoda gadać droga Pani. Przedstawiam inne próbki jego intelektu z zamieszczanych przez Niego "komentarzy":

    1. Puknij sie pan w leb! Mlotkiem!
    2. Kretynizm objawowy
    Bezskutecznie nawolujde o wykopanie autora tych kretynizmow, bo osmiesza portal. Won na ONET!
    3. Gnida
    GNIDA! To agument w polemice z najmitami. Jestes skonczony po wsze czasy. Reke poda ci tylko Parol i Opara. Szmal nie smiedzi - gnojku!
    4. Wesolych Swiat!
    Puknij sie Ty babo w glowe! Mlotkiem! Potem udaj sie na kolanach do Lazarza ze smycza w zebach i spytaj go laskawie, skad on bierze tych durrniow- autorow piszacych dla NE!
    5. Gowniarz
    Przeczytalem wpisy Lazarza! Panowie - to gowniarz!!
    6. Kundlizm
    Pinski, czyli traktat o skowycie osamotnionego kundla.Tak, tak - na zawsze pozostaniesz nikim, czyli kapciowym pajaca Korwina. Powodzenia kolezko!
    7. Doskonale!
    Gnida sie wypowiedziala......
    8. Lajdaki!
    Mowi sie o was, ze jestescie agentami i prymitywami. Z tym ostatnim zgadzam sie w zupelnosci. Teraz wiem, ze jestescie po prostu sku......nami.
    9. Bydle!
    Wyjatkowe bydle!
    10. @panMarek 02:07:30
    Skrajny idiotyzm.
    Szczesc Boze!
    11. Kup pan mlotek!
    Belkot!
    12. S!!!
    Skurwysyn!
    13. Scierwo!
    Ze tez to scierwo nie ma najmniejszego poczucia przyzwoitosci i nadal tu smrodzi....
    14. Kundlizm
    Wyjatkowo lajdackie wezwanie do zgody! Zalosny dusigrosz ocenia i bluzga na ludzi, ktorym piet nie siega.
    15. Kundlizm
    Wjatkow KUNDLIZM. Ale coz sie spodziewac po zeach....
    Dno!
    No to komisarzu Lazarz siegneliscie dna. Nizej juz nie mozna. Cuchnie gnojowka - wiec zegnam na zawsze!
    Ps. Kobylanski to doceni.Grosze sypnie.
    16. Dno!
    Rzeczywiscie NE siega dna wysuwajac na swoja czolowke ten stek bzdur!
    17. Skundlenie
    Wyjatkowo lajdacki tekst.....Bedzie chyba jakas oferta pracy, czyz nie?
    18. Lajdak
    Wyjatkowy lajdak z tego panskiego Jacka, panie Pinski!
    19. GNIDA!
    Wyjatkowa gnida!
    20. Bydle!
    Racja - to zwykle bydle! Pocieszajace jest jednak, ze staje sie rowniez ZEREM, na ktorego nikt juz nie zwraca uwagi. Cuchnie padlina!

    To jest próbka prawie, że kolejnych komentarzy. Wystarczy?
    Ten człowiek jest opętany i trzeba się za niego modlić.
    Szczęść Boże Pani
  • @panMarek 15:21:36
    Nie wiedziałam, że ma taki styl. To smutne. Dzięki za info.
  • @Michał Dzienisz 16:29:19
    Nie wiem, co to znaczy być częścią. Jestem blogerem i dziennikarzem obywatelskim. Czyli osobą piszącą na portalu blog bez wynagrodzenia i nie pełniącą żadnych funkcji administracyjnych. Nie znam szczegółów "algorytmu".
  • Najważniejsze jest, aby być sobą. A to jest najbliższe Polakom.
    Idąc śladem tego dowcipu Autor najpierw prezentuje własną ocenę kilku narodów i już natychmiast okazuje się, że na tle Polaków inni wypadają bardzo korzystnie."

    A dlaczego niekorzystnie? Przecie postawa wypływająca z chęci przypodobania się jest najbardziej zbliżona do wolności ludzkiego ducha. Czy to źle, gdy chcemy, aby inni mieli o nas dobre zdanie i nas poważali. Nawet, gdy przybiera to formy przypodobania się, to wydaje się to o wiele korzystniejsze, a niżeli kurczowe przywiązywanie się do jakiejś tam tradycji, która w przypadku Anglików "bogata" jest w taki „dorobek”, jak uciskanie kolonialne całych narodów, grabienie ich i poniżanie. Czy jest w tym jakieś bogactwo?
    Podobnie ma się z modą, jakiej ponoć hołdować mają Francuzi. Tutaj też mamy do czynienia z jakimś bezwolnym uzależnieniem od tego, co ktoś nam narzuca.
    Wreszcie niemiecki rozkaz wypowiadany tak często przez samych Niemców w słowach: "Befehl ist Befehl". Wiemy czym się dla nich to kończyło. Dorobek dwóch wojen światowych jest jak widać nadal niewystarczającą lekcją.

    Lepiej jest zatem czynić coś z własnej woli, nawet gdy wygląda to na chęć popisywania się. Człowiek jak widać nie jest bytem doskonałym. Najważniejszym jest jednak, aby postępował według własnej woli, a to już coś znaczy.
  • @Michał Dzienisz 16:50:16
    Ponieważ takie określenie jest obraźliwe dla blogerów prowadzących tutaj swoje blogi.
  • @belek 12:36:29
    Jako niejednokrotnie ocenzurowany przez Niezależna.pl wole Nowyekran.pl. Tu przy najmniej nie cenzurują konstruktywnych komentarzy. Niezależna.pl ma korzenie żydowskie i tylko podsyca niezdrowe podniecenie narodu nie poruszając tematów tak ważnych jak tu się porusza. Tam głównie tylko o Tusku i o Smoleńsku. A tu mowa jest o naszym życiu codziennym. Jak Węgierska WSI się nawróciła to nasza też może. Powodzenia Nowyekranie.pl
  • @Szeremietiew
    A zatem widać, jak bardzo ten artykuł potwierdza słuszność spiskowych teorii dziejów, jakimi Polacy od dawna się posługują. Zresztą sam autor opisywanej tutaj książki nie pozostawia najmniejszego cienia wątpliwości, że Polacy w tym co myślą i czynią mają całkowitą rację. Ciekawym pozostaje tylko pytanie, czyje interesy pan Lewandowski reprezentuje. Nie trudno jest też się tego domyśleć.

    Autorowi posta należy się głębokie uznanie, że temat ten zauważył i nam go tutaj przybliżył.
  • Ciekawe kto płaci dzisiaj
    Bo kiedyś takie wypociny pisali "filozofowie" francuscy z mecenatu różnych Katarzyn i Fryderyków. Dzisiaj następni "filozofowie" zaprawieni dotąd w materializmie i dialektyce marksistowskiej, przepisują z tamtych odpadów umysłowych całe ustępy żywcem, ale kto finansuje?
  • "Stronniczość Autora ujawnia się także wtedy, gdy uzmysłowimy kogo on cytuje, a jakie nazwiska i czyje opinie pominął."
    I nie ma też skrzętnie przemilczanych, niezwykłych słów bł. Jan Pawła II o Polsce:

    "Jestem synem narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, który wielokrotnie był przez sąsiadów skazywany na śmierć - a on pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako naród - nie w oparciu o jakiekolwiek inne środki fizycznej potęgi, ale tylko w oparciu o własną kulturę, która okazała się w tym wypadku potęgą większą od tamtych potęg. I dlatego też to, co tutaj mówię na temat praw narodu u podstaw kultury i jej przyszłości, nie jest echem żadnego „nacjonalizmu”, ale pozostaje trwałym elementem ludzkiego doświadczenia i humanistycznych perspektyw człowieka. Istnieje podstawowa suwerenność społeczeństwa, która wyraża się w kulturze narodu. Jest to ta zarazem suwerenność, przez którą równocześnie najbardziej suwerenny jest człowiek. A kiedy to mówię, myślę równocześnie ze wzruszeniem o kulturze tych ludów starych, które nie ustąpiły w zetknięciu z przeważającymi siłami cywilizacji najeźdźców - i do dzisiaj pozostają dla człowieka źródłem „bycia” człowiekiem w wewnętrznej prawdzie jego człowieczeństwa. I myślę również z podziwem o kulturach tych nowych społeczeństw, tych, które budzą się do życia we wspólnocie własnego narodu - tak jak mój naród budził się do takiego życia dziesięć wieków temu - i które walczą o zachowanie własnej tożsamości i własnych wartości wbrew wpływom i naciskom wzorów narzucanych im z zewnątrz."
    (Jan Paweł II, Przyszłość człowieka zależy od kultury. Przemówienie wygłoszone 2 czerwca 1980 roku w UNESCO, WIĘŹ 1980 nr 7-8.)
  • @Michał Dzienisz 18:55:42
    Pan jest "stuknięty". Ja się nie muszę bronić, ponieważ wyłącznie prowadzę pożyteczną działalność publiczną, o czym taki "agent" jak Pan raczy nie "wiedzieć". Powiem krótko: "wypad", jak się Panu działalność publiczna dla dobra Polski nie podoba.
  • @Prezydent RzBiK 10:35:52
    Mieszkam w UK. Istniej tu firma oferująca karty kredytowe w Polsce. Oprocentowanie 58% rocznie jak dobrze zrozumiałem. To jest dopiero lichwa.
    vanquisbank.co.uk , www.vanquis.pl/
    https://www.vanquis.pl/sites/vanquis.pl/files/Tabela%2020%20grudnia%202012.pdf
  • czy samo nazwisko Lewandowski
    nie jest słusznego pochodzenia? to by wszystko wyjaśniało, trzeba tylko sięgnąć jego korzeni, a także kto wydał to "dzieło"
  • @moher 21:25:45
    Brawo Moher! Nathanel jest oczywiście zwolennikiem innej nacji i na Orle Białmy mu wcale nie zależy.
  • Bardzo dziękuję Panu Szeremietiewowi za istotne informacje jak Wrogowie klamią na nasz temat.
    Z w/w obywatelskiego donosu na temat antypolskiej twórczości Pana Lewandowskiego można się wiele dowiedzieć, sporo nauczyć i sporo skorzystać. Na przykład - jakiej książki nie kupować. Żeby pieniądze zaoszczędzić.
    :)
  • @Rebeliantka 14:13:08
    Wątpię czy on myje ręce więc lepiej niech nie podaje.
  • Słowa Jana Lechonia o Polsce
    "Wiem, że nie ucisk i chciwe podboje,
    Lecz wolność ludów szła pod Twoim znakiem.
    Ze nie ma dziejów piękniejszych niż Twoje.
    I większej chwały, niźli być Polakiem.

    Takich słów nie znajdziemy w książce doktora Lewandowskiego. Autor przytaczając różne opinie i zdania czyni to stronniczo, wybierając te, które mogą polskość pokazać w czarnym kolorze."


    Mimo to, wyznał całą prawdą o Polsce, tę prawdę o tym, z czego jesteśmy tak bardzo dumni, co jest naszą największą chwałą. I w tym leży paradoks: Czasami sądzi się, że mówiąc czy pisząc o kimś, zdyskredytuje się go w oczach innych, a tymczasem zamiast dyskredytacji, wychodzi wywyższenie. Dzięki panie Lewandowski! Jestem dumny z bycia Polakiem, jakiego pan w swej książce przedstawił. Pańskie osobiste oceny mało mnie interesują, ale spostrzeżenia są nie do przecenienia.
  • Przecież to jest prawda
    "Autor zda się mówić, że polski robotnik (skorpion) płynął bezpiecznie na grzbiecie PRL (żółwia) by na środku rzeki „Solidarnością” ten PRL użądlić i wraz z nim zatonąć w falach kapitalizmu. Czyli górę nad rozsądkiem wziął pozbawiony rozumu polski charakter.."

    albo zaprzeczacie, że w państwie Tuska źle się dzieje,

    albo się zgadzacie, że Polacy zatopili Polskę,

    teraz trzeba myśleć o tym, jak przetrwać bez własnego państwa.
  • Panie Szeremietiew!
    A kim z pochodzenia jest ten Lewandowski i do jakiej nacji on należy? Przecież nie możemy bez końca milczeć i unikać nazywania polakożerców z imienia i nazwiska, nie ujawniając ich narodowości, gdy oni są wrogo nastawieni do nas Polaków. Czy boimy się być nazwani antysemitami tylko dlatego, że Żydzi nas nie lubią?
  • @ Autor
    Szokujące!
    5* dla Pana i podziękowania za trud.

    Może pytanie winno brzmieć: czyim stypendystą jest tenże autor? Chyba że ma tak "z mlekiem matki i Podstawowej Organizacji Partyjnej. A i zapewne to essskimos, musi.
  • @Rebeliantka 20:10:14
    Daj sobie z nimi spokój - szkoda Twojego czasu!

    Pozdrawiam.
  • @moher 21:15:48
    ! ;)))!!! W punkt!
  • @simacs 23:18:03
    A ja stawiam na dawną "nację" pruską (Szkopy)
  • @Nathanel 23:44:57
    "Jeśli mamy zmieniać wszystko co się źle kojarzy (a może przynosi pecha) zmieńmy też hymn i godło."

    To co proponujesz?
    Ano właśnie, koguta. Zmień miejsce zamieszkania na Francję, będziesz ich tam miał w dostatku.

    "Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,
    Będziem Polakami.
    Dał nam przykład Bonaparte,
    Jak zwyciężać mamy."

    A co Ci tutaj najbardziej uwiera? "Będziem Polakami."?
    Aha, najwidoczniej bardziej Ci odpowiadają słowa: "hasłem wszystkich zgoda będzie i ojczyzna nasza." Czyli czyja Ojczyzna? Ile już ich macie? Potrzeba Wam kolejnej? I dlatego chętnie zamieniłbyś wyżej zamieszczoną zwrotkę właśnie na taką:

    "Niemiec, Moskal nie osiędzie,
    gdy jąwszy pałasza,
    hasłem wszystkich zgoda będzie
    i ojczyzna nasza."

    Proszę, proszę. I w tym upatrujesz nasze klęski? Może dla Ciebie i są one klęskami, ale nie dla nas.
  • @Michał Dzienisz 13:21:53
    Wysil się trochę, to znajdziesz bez trudności wszystkie informacje na moim blogu.

    W mojej ocenie nie byłeś grzeczny, ale to oczywiście subiektywna opinia.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930